Carpholic Team
STRONA GŁÓWNA
 

 

Carpholic Team

STRONA GŁÓWNA => RELACJE

czytano

2388

razy

Zakończenie sezonu 2011 z DVD CARP i NG

 

Autor: czarnyy, grubyzwierz

 

ŚRODA, CZWARTEK oczami czarnyy'ego

Po raz kolejny udało nam się dostać na zawody zakończenia sezonu z DVD Karp i NG na dwóch zbiornikach pożwirowych niedaleko Żagania . Tym razem jako, że byliśmy na zeszłorocznych zawodach, stwierdziliśmy, że poznaliśmy już na tyle zbiornik by nawiązać walkę o czołowe lokaty. Dodatkową zachętą do wyjazdu było radio prowadzone przez najlepszego didżeja jakiego znam - DJ Prezesa. Tak więc o atmosferę byliśmy spokojni.

Wyjazd zacząłem standardowo czyli od... półgodzinnego poślizgu - kto nie karpiuje nie uwierzy ile gratów trzeba znieść i spakować do auta. Później już tylko niecałe 130km, które minęły na telefonach od the_animala "gdzie już jesteś" i "dlaczego cie tutaj jeszcze nie ma".

W końcu spotykamy się na miejscu i ruszamy do bazy zawodów w celu potwierdzenia przybycia. Tam witamy się z Wojtkiem Warmuzem oraz DJ Prezesem. Zapisani jesteśmy, jeszcze tylko ostatni rzut okiem na zbiornik i powracamy do konwersacji jakie miejsca by nam odpowiadały. W bazie czeka na nas jeszcze jedna niespodzianka - śniadanie od organizatorów - nie powiem, żeby mnie to nie ucieszyło ponieważ przez poślizg nie zdążyłem zjeść śniadania.

 

Teraz czas na losowanie. System losowania jest bardzo prosty i przejrzysty - losujemy najpierw zbiornik ( są dwie wody 4 i 5) a następnie miejsce. Miejsce jeśli nam się nie spodoba możemy losować ponownie, z tym, że za drugim razem jest to wybór ostateczny. Tutaj również czeka nas niespodzianka - organizatorzy dodali do puli losowania "jokera" czyli los , po którym uczestnik ma prawo do wybrania dowolnego wolnego miejsca na wylosowanej wodzie. Joker jednak schodzi w pierwszych losowaniach. Dodatkowo drużyna, która kończy swoje losowanie losuje kolejną podchodzącą drużynę. Dla nas zaczyna się nerwówka ponieważ zostały rozlosowane już wszystkie stanowiska na mniejszym stawie, z którym wiązaliśmy swoje nadzieje. W końcu doczekaliśmy się i swojego losowania. Jak zawsze przekazuje to animalowi - w razie co będzie na niego. Losujemy oczywiście zbiornik nr 5 i miejsce nr 5. Bez chwili zastanowienia mówimy "bierzemy". Miejsce jest to zatoczka, która wcześniej nam się podobała i na której rok wcześniej padł karp 9,98kg. Zatoczka jest o tyle ciekawa, że posiada wypłycenie a co za tym idzie dwa spadki. Oprócz tego jest dość duża co daje sporo możliwości do kombinowania i szukania miejsc. Losowanie przyjmujemy z zadowoleniem. Chwilę później rozjeżdżamy się na miejsca.

 

Docieramy do naszej zatoczki - wszystko jest ok. jedynie co troszkę mało miejsca na namioty także postanawiamy postawić je na górce na samej drodze. Przy okazji trzeba jeszcze wykonać mały drenaż i spuścić wodę z kałuży, żeby przejeżdżające za naszymi plecami auta nie pochlapały nam namiotów. Następnie rozkładanie namiotów i całe mozolne rozkładanie reszty majdanu. Przychodzi czas na spłynięcie miejsca pontonem i dokładne obadanie dna echosondą. Miejsce zapowiada się dobrze. Ehosonda pokazuje kilka naprawdę ciekawych miejsc. Wypłycenie ma 0,8m problem jest tylko taki, że bezpośrednie spadki są bardzo mocno porośnięte. Typujemy na początek dwa miejsca i stawiamy markery. Jedno ok. 4,5m wody koniec spadku górki i początek prostego dna, drugie w porośnietym rogu zatoczki na lekko ponad 5m. Strategie nęcenia mamy zupełnie odmienne. Na pierwsze nęcenie mojego miejsca lecą pellety: bloodworm, multiblend i halibut pokruszone kulki oraz konopia i kukurydza. Animal nęci swoimi sekretnymi składnikami.

 

Następnie zestawy i magiczne kulki na włos i możemy spokojnie usiąść. Rozmawiamy i wymieniamy swoje spostrzeżenia związane z wylosowanym miejscem i popijamy "lemoniade" dzięki, której zyskaliśmy mały rozgłos pośród ekip. W międzyczasie audycje zaczyna DJ Prezes. Zapraszamy go parę razy do nas ale jest tak zajęty, że postanawiamy wybrać się w gości do stanowiska nr 0. Przy okazji chwilke integrujemy się na dwójce. W międzyczasie przez radio prezesa i radia jakie mamy przy sobie słyszę, że u nas na stanowisku mamy fajne spławy karpiowe. Animal to potwierdza. Udajemy się zatem w drogę powrotną po przywitaniu się z Prezesem. Na naszym stanowisku mamy kilka ładnych karpiowych spławów więc nadzieja jest. Noc mija spokojnie.

Rano na hmm... powiedzmy śniadaniu zjawia się DJ Prezes. Po małej pogawędce udaje się dalej w obchód na resztę stanowisk. Około godziny dziesiątej obserwujemy przez lornetkę jak koledzy ze stanowiska nr 2 holują ładnego miśka. Po chwili otrzymujemy przez radio oficjalny komunikat z wagą karpia - 10,68kg - już wiemy, że pobić ten wynik będzie niezwykle ciężko. Do południa wszyscy koledzy siedzą i czekają na brania. Przed południem udajemy się na konkurs rzutowy na stanowisko NG Polska. Rzuty odbywają się wędką dostępną tylko w sklepie NG POLSKA a dokładnie modelem CTS 11 ft / 3 LBS BOAT. Kijek marzenie. Każdy ma prawo do dwóch rzutów z czego pierwszy jest próbny a drugi liczony do klasyfikacji. Jako, iż w celności rzutów nigdy orłem nie byłem udaje się z pytaniem do organizatorów i tutaj spotyka mnie zawód - nie można z wywózki ;) Tak czy inaczej Animal w końcu namawia mnie do startu jednak oboje kładziemy zestawy ok. 2,5m od postawionej przy samych trzcinach bojki. Konkurs, którego nagrodą było zwrot wpisowego wygrywa Sebastian Kuczera z Warmuz Baits Team.

Dopiero ok. 13stej zaczyna się ruch na wodzie - pływają łódki do wywózki oraz pontony. My również po raz drugi wypływamy aby donęcić miejscówki oraz wywieźć zestawy. Na włosy lądują coraz to nowe specjały - od Squid-a po Meteory, Odyseyy, Fresh Fishe, BioCraby, SK30, Robin Redy po Orzechy tygrysie, banany, ananasy Solara na, które Animal połowił ładne ryby i inne kulki, których nazw nie jestem w stanie wymówić. Obowiązkowo do tego kuku puszkowana 2,5kg i gotowana konopia. Animal dorzuca na swoją miejscówke ziarna, zanętę, śruty kukurydziane i całą masę innych rzeczy. No i czekamy dalej cierpliwie. Dzień mija na kilku konkursach. Dodatkowo dostajemy jak wszystkie inne drużyny po czteropaku piwka. Do piwka trzeba coś zjeść o co organizatorzy zadbali podobnie jak rok wcześniej - zamawiamy pizze. W międzyczasie koledzy z 17stki łowią karpia 4,13kg. Wieczór spędzamy na popijaniu lemoniady i wymienianiu spostrzeżeń co do trafności wytypowanych przez nas miejsc, Prezesa na stanowisku nr 0 chyba też odwiedzamy.

 

Kolejna noc mija bez brań, przynajmniej jest ciepła - śpimy w krótkich spodenkach. Kolejnego dnia odwiedza nas gruby_zwierz... Jak było - zrelacjonuje sam.

czarnyy

 

--> CZĘŚĆ II <--

 

STRONA GŁÓWNA => RELACJE

 

 

 

 

 

 

Menu prawe

POLECAMY

 

pajacyk_139x68.gif

 

 

 

carpholic

Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2010-2018 Carpholic Team