Carpholic Team
STRONA GŁÓWNA
 

 

Carpholic Team

STRONA GŁÓWNA => RELACJE

czytano

7009

razy

WIOSENNE KULANIE

 

Autor: czarnyyy

 

O samodzielnym wyrobie kulek proteinowych napisano już wiele - w sieci jest mnóstwo tekstów na ten temat. Jednak początkujący adepci karpiowania jak i karpiarze, którzy chcą spróbować kulania we własnym zakresie wciąż szukają co raz to nowych nowinek, zdjęć i sposobów kręcenia różnych karpiarzy. W poniższym tekście przedstawię robienie kulek moimi oczami.

Na początku potrzeba nam składników, z których zrobimy miks. Możemy tutaj iść w dwie strony. Jedna to tworzenia własnego miksu od podstaw czyli łączenie róznych składników takich jak mączki rybne, sojowe, kukurydziane, oleje, ziarna, jaja lub albumina i wiele innych w odpowiednich proporcjach lub kupno gotowego miksu i dodawanie do niego jedynie aromatów czy olei lub dopalanie go własnymi sprawdzonymi dodatkami płynnymi czy też suchymi. Osobiście po kilku latach komponowania własnych miksów od podstaw postanowiłem kręcić kulki na gotowych mieszankach co znacznie ułatwia mi prace jak również skraca jej czas. Tak więc potrzebny będzie nam miks, flavour, oleje (rybny, kukurydziany, CSL, konopny czy słonecznikowy) w zależności od miksu i tego jakiego chcemy użyć. W dalszej kolejności rzeczy, które możemy dodać lub nie takie jak: barwniki, konserwant, wzmacniacze czy stymulatory, słodziki itp. Nie będę się tutaj rozwodził nad tym czy jest konieczność stosowania np. słodzika czy barwników bo co karpiarz to inna szkoła i inne zdanie na ten temat ale pozostawie to pod osobiste gusta. Tak więc potrzeba nam składników, z których wyprodukujemy swoje kulki.  

Zaczynamy od wbicia do miski/wiaderka odpowiedniej ilości jaj. Standardowo przyjmuje się 1jajo na 100g miksu. Oczywiście są odstępstwa od tej reguły. Należy pamiętać, że w zależności od miksu a właściwie jego składu różne składniki inaczej chłoną płynne składniki i może się zdarzyć, że w jednym miksie na 1kg suchych produktów potrzebne nam będzie 14jaj a w innym 9. Tutaj oczywiście istotne jest również wielkość jajek oraz ilość pozostałych płynów jakie dodajemy takich jak barwniki, oleje itp. 

 Kiedy mamy już wbite jajka należy je wymieszać aby stworzyły jednolity płyn. Do jajek dodajemy pozostałe składniki cały czas mieszając aby dobrze je rozprowadzić. I tak dodaje aromat, olej kukurydziany ( który pomaga w rolowaniu kulek), konserwant, barwnik oraz wzmacniacz smaku i zapachu w proszku. Małe ilości dodatków takich jak np. wspomniany wzmacniacz lepiej rozprowadzić w płynach niż w suchymi miksie ponieważ łatwiej jest go równomiernie rozmieścić.

Kiedy mamy już wymieszane wszystkie płynne składniki przystępujemy do stopniowego dosypywania miksu cały czas mieszając. Zawsze lepiej mieć w zanadrzu więcej suchego miksu na wypadek gdyby ciasto wyszło nam za mokre. Kiedy już łyżką czy innym narzędziem, którym mieszamy zaczyna się ciężko mieszać przechodzimy do brudnej roboty czyli mieszania i wyrabiania ręcznego aż powstanie jednolita masa. Ciasto zawsze robię takie, aby dość łatwo odchodziło od rąk czy naczynia, w którym się znajduje ale jednocześnie było jeszcze troszkę klejące.

 Jak mamy już wyrobione ciasto w formie wałka kroimy go na części, zawijamy w folie spożywczą i odkładany na ok. 30min do lodówki.

Po tej krótkiej przerwie przystępujemy do sedna czyli rolowania ciasta i nadawania mu formy kulek. Do tego będzie nam potrzebny roller ( duży lub mały), stara maszynka do mięsa lub pistolet do ciasta z odpowiednią końcówką. Jeśli posiadamy mały roller wałki możemy robić jego drugą stroną. Ja do robienia wałków wykorzystałem starą maszynkę do mięsa, którą robi się znacznie szybciej i wygodniej wałki. Dlaczego nie pistolet - mimo iż do słabiaków nie należę po którymś z kolei wyciśnięciu ok. 15kg ciasta na zawody stwierdziłem, że dłonie mi się jeszcze w życiu przydadzą. Tak więc wyciskamy ciasto przez maszynkę z odpowiednio dobraną końcówką w zależności od średnicy wałka jaki chcemy uzyskać.

 Gotowe wałki kładziemy na rollerze i przygniatamy jego górną częścią. Następnie trzy - cztery ruchy rollerem i mamy gotowe kulki. Jeśli posiadamy duży roller radzę go przykręcić w miarę możliwości lub pomyśleć o jakiś podkładkach aby nam się nie przesuwał.

 Teraz zostało nam już tylko gotowanie/parowanie i suszenie. Przy gotowaniu kulki wyciągamy z wody po ok. minucie dwóch od wypłynięcia w zależności od średnicy. Możemy sobie ułatwić gotowanie a właściwie wyciąganie kulek sitkiem np. do frytek. Od poprzedniego sezonu wolę jednak parować kulki. Wydaje mi się, że kulki tracą dużo mniej na aromacie i pozostałych dodatkach oraz nie nasiąkają wodą. Możemy używać garnka do parowania, który kosztuje ok30zł lub też parowara w zależności od tego co mamy w domu lub ile pieniędzy jesteśmy w stanie wydać. Czas parowania poszczególnych kulek zależy od ich średnicy oraz od narzędzia, którym parujemy. Nie będę więc podawał określonego czasu. Gotowe kulki można poznać na kilka sposobów. Po pierwsze kiedy już są dobrze uparowane dużo powiększają swoją objętość tzw. Puchną. Drugim sposobem jest rozkrojenie jednej i sprawdzenie w środku. Trzecim natomiast wyczytanym przeze mnie gdzieś w sieci, i który ja stosuje jest opuszczenie kulki np. na podłogę - dobrze uparowana kulka obije się na kilka, kilkanaście centymetrów.

 Zostało nam już teraz tylko suszenie. Tutaj też jest kilka szkół. Możemy podsuszyć kulki dobę i zamrozić, możemy wysuszyć na kamień lub jeśli używamy konserwantu podsuszyć 48-72h i popakować w woreczki. Suszymy w dość przewiewnym pomieszczeniu unikając raczej wystawiania wprost na działanie słońca np. w workach do suszenia, pudełkach po butach czy skrzyneczkach pamiętając aby od czasu do czasu je przemieszać.

 

 Po takim zabiegu pozostaje nam już tylko wsypać kulki do wody i czekać na odjazdy.

 

Czarnyy

 

 

 

STRONA GŁÓWNA => RELACJE

 

 

 

 

 

 

Menu prawe

POLECAMY

 

pajacyk_139x68.gif

 

 

 

carpholic

Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2010-2018 Carpholic Team