Carpholic Team
STRONA GŁÓWNA
 

 

Wrześniowe zawody DVD Karp

STRONA GŁÓWNA => RELACJE

czytano

2502

razy

Wrześniowe zawody z DVD KARP 2010

 

Autor: the_animal

 Pomysł na zawody wziął się nagle. Czarnyy gdzieś przeczytał że takowe będą - do tego nawet tanie. Dodać należało by że i blisko - koło Żagania. Termin - 22-26 września. Nie zastanawialiśmy się długo, tym bardziej, że i tak planowaliśmy gdzieś posiedzieć. Szybka wpłata i byliśmy zapisani. Czarnyy zabrał ze sobą swoją narzeczoną - można było mieć jednego asystenta. Zawsze przydaje się ktoś, choć by aby w karty pograć. Beata - jest idealnym kompanem na takie imprezy. Wrześniowe słońce nie grzało już tak mocno a ptaki nie śpiewały tak pięknie jak latem. Jednak kiedy zjawiliśmy się koło Żagania nad zbiornikami w Gryżycach. Pogoda rozpieszczała. Pod czas losowania resztki chmur majaczyły lekko na niebie odsłaniając przepiękne niebieskie niebo. Wojtek Warmuz z Adamem Kubiakiem, oraz "Prezesem" dwoili się i troili aby losowanie było widoczne i nie budzące żadnych sporów. Atmosfera wśród zawodników była taka sama jak pogoda. Wylosowaliśmy mniejszy zbiornik.

Miejsce książkowe - zatoczka, roślinność, jedna fajna górka. Jedyne co to wiatr. Wiał skubany od ponad tygodnia wiał na drugą stronę stawu. Gdzie jak się na koniec okazało podążyły wszystkie karpie. Rozbiliśmy obóz, nadmuchaliśmy ponton wysondowaliśmy pięknie dno dzięki naszemu koledze z TEAMU Waldkowi - Grubemu-zwierzowi, który zaopatrzył nas w echosondę. Potem zanęciliśmy, położyliśmy zestawy i na tym można by było zakończyć relację aż do niedzieli. Poza paroma zmianami zestawów, przynęt i nawet łowiska, gdzie przestawiliśmy markery - nic się nie działo.

Ostatnie ciepłe letnie dni umilało nam "radio kroczek" prowadzone przez Prezesa. Był to hicior trafiony w dziesiątkę. Zabawa umilająca czas pod czas zawodów. Wszyscy wysyłali esemesy do Wojtka, Adama, czy Prezesa a oni za pośrednictwem radia przekazywali je dalej. W eter szły pozdrowienia, giełda, kawały i konkursy. Bywało, że wieczorami nad stawami słychać było śmiech i ogólną radość z tej przemiłej zabawy. Wygraliśmy nawet parę dobrych piwek od organizatorów za esemesowe konkursy. Mijał czas. Gdzieś tam... coś tam... poszło, że padł jakiś mały karpik. Potem, że gdzieś tam drugi. Potem nagle strzał, że jakiś pod 10 kg. Ponoć koledzy obudzili się rano w stanie lekko nieświadomym a on już był na zestawie. Na dużym stawie padły dwa większe karpiki - jeden pod 10 kg, drugi ponad 5. Na naszym małym parę małych. Łowiły u nas ogólnie dwie drużyny a w szczególności drużyna NG Polska, która trafiła miejsce zarybienia z ciepłej wietrznej strony. Cała i tak słabo żerująca rybka siedziała u nich. W sumie złowiono zaledwie dziewięć ryb o łącznej wadze 32,64 kg, z czego pięć karpi zostało złowionych przez Team NG Polska (Sławomir Wojciechowski & Wojciech Mirowski), A my? Opaliliśmy się, udzielaliśmy kulinarnie wymyślając co rusz nowe potrawy. Poznaliśmy wielu wspaniałych wędkarzy. W lesie wyzbieraliśmy wszystkie kanie i kozaki. Wypiliśmy tonę piwska. O nalewkach nie będę pisał bo tylko dziękować że brania nie było żadnego. Ponoć chcieliśmy sprzedać na giełdzie radiowej taśmociąg?. Zamawialiśmy nawet nad wodę pizzę z pobliskiego Żagania.

 Zleciało w miłej atmosferze parę pięknych słonecznych dni. Odwiedzili nas koledzy, kontrolowała PSR? Zanęciliśmy na dwa miesiące zbiornik. W niedzielę na pożegnanie wszyscy odjeżdżali uśmiechnięci ze śpiewem na ustach"... łubu Dubu, łubu Dubu - niech nam żyje prezes naszego klubu..." Aż się doczekać nie możemy następnych zawodów DVD KARP. Była to na pewno najlepsza impreza roku. Oby tylko nie polecieli w komercję i kasę.

the_animal

STRONA GŁÓWNA => RELACJE

 

 

 

Menu prawe

POLECAMY

 

pajacyk_139x68.gif

 

 

 

carpholic

Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2010-2018 Carpholic Team