Carpholic Team
STRONA GŁÓWNA
 

 

Carpholic Team

STRONA GŁÓWNA => WYPRAWY

czytano

1362

razy

Carpholicy vs kolejna dzika woda 2:1

 

Autor: Czarnyy

Po ostatniej zasiadce na Odrze i zawodach o Puchar komendanta SSR Wschowy, w których Animal brał udział postanowiliśmy wstrzymać się z następną zasiadką aż do czasu kiedy pogoda zrobi się bardziej karpiowa niż plażowa. Prognozy na ostatni tydzień sierpnia wydawały się w sam raz więc postanowiliśmy umówić się w tym właśnie terminie na wyjazd. Jak się później okazało długoterminowe prognozy mało się sprawdziły i parę dni przesiedzieliśmy przy wyżu i temperaturze +30 stopni. Na szczęście świetne miejsce do posiedzenia z drzewami, które dawało schronienie przez upałem pozwoliło nam jako tako komfortowo posiedzieć nad wodą. Niestety udało się łowić głównie w nocy gdyż mnogość turystów na sprzęcie wodnym w dzień skutkowała kilkukrotnym ściągnięciem naszych zestawów. W drodze nad jezioro nazwy mijanych miejscowości wydawały się jakby znajome.
Ponton na wodę i sprawdzamy co się zmieniło od naszej ostatniej tutaj wizyty. Wody jeszcze trochę w jeziorze zostało, za to brak zimy i długie upały skutkowały całą gamą roślinności porastającej zbiornik od dna do powierzchni. Typujemy na szybko 4 miejscówki pod drugim brzegiem i zestawy lądują w wodzie. Pierwsze branie mamy już pierwszej nocy - karp jednak po odjeździe nie daje się zatrzymać i ładuje się w kapelony - wydaje się, że nie pojechał w nie za daleko więc próbuje go wyciągnąć z zielska z brzegu. Po chwili stwierdzam jednak, że to nie ma najmniejszego sensu i płyniemy pontonem z wizytą pod drugi brzeg. Po wygrzebaniu zestawu z kapelonów okazuje się jednak, że tym razem jest 1:0 dla karpia - spiął się. Zmieniam kulkę i ponownie Animal wywozi zestaw.
Drugi dzień mija na łowieniu okonków na wklejkę ponieważ standardowo mamy masę odwiedzin kajakarzy i rowerzystów wodnych, którzy pływają po zbiorniku praktycznie zaraz za wchodzącymi do wody trzcinami. W nocy jednak ponownie mam strzał. Karp ponownie wjeżdża w kapelony - tym razem tak jak wspólnie ustaliliśmy po wczorajszej spince - nie próbuje nawet centymetr wyciągnąć go z zielska a od razu wskakujemy w ponton i płyniemy w kierunku ryby. Po przegrzebaniu zielska w poszukiwaniu zestawu okazuje się, że karp się już tak oplątał o łodygi, że grzecznie stoi i czeka na podebranie 10cm pod powierzchnią. Animal sprawnym ruchem doprowadza rybę do podbieraka trzymając za leadcora ;). Waga pokazuje 8,52kg czyli po wytarowaniu daje to 7,52kg dzikiej, nie mającej śladów kłucia ryby. Karpiowi wyraźnie smakowały kulki ponieważ wypróżnił nam się nimi w worku.
Trzeci i czwarty dzień to wyżowa pogoda - także noce przesypiamy spokojnie. Odwiedza nas patrol policji wodnej sprawdzając zezwolenia oraz kontrolujący posiadanie środków ratunkowych na rowerach i łódkach oraz koledzy z karpiowego teamu ze Wschowy. Oprócz tego oczy i uszy cieszą ptaki jakby zlatujące się aby zobaczyć co to za przybysze panoszą się na ich terenie. Animalowi udaje się skusić rano na kilka godzin przed pakowaniem jeszcze jednego bączka. Nie ważymy go tylko od razu wraca do wody - przy sprzyjających warunkach i masie szczęścia może uda mu się podrosnąć do jakiś słusznym rozmiarów. Na koniec przysiada na parasolu bardzo zmęczony gołąb - akurat koło nas postanowił odpocząć w trakcie swojego dalekiego lotu. Siedzi koło nas nie bojąc się ani trochę i obserwuje nas ponad 4 godzinki podczas gdy my się pakujemy i myślimy już o kolejnej zasiadce.

 

 

 

 

 

Z pozdrowieniami znad wody

Czarnyy

STRONA GŁÓWNA => WYPRAWY

 

 

 

 

 

 

Menu prawe

POLECAMY

 

pajacyk_139x68.gif

 

 

 

carpholic

Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2010-2018 Carpholic Team